|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
Fragmenty książki Jednak to, co wyrzucają na śmietnik zwykli ludzie, potrafi być równie intrygujące, jak odkryła Waste Management Systems - jedna z największych na Wyspach Brytyjskich firm zajmujących się wywozem odpadów, których tam produkuje się 434 miliony ton rocznie. To przedsiębiorstwo, znane swoim klientom pod marką Hippowaste, przeprowadziło sondaż w stu swoich stacjach przeładunkowych w całym kraju. Tak powstało zestawienie najbardziej dziwnych rzeczy, których pozbyli się Brytyjczycy. Oto one:
- To był pierwszy tego typu ranking, jaki zrobiliśmy - podkreśla Kate Richardson z działu marketingu Waste Management Systems i dodaje, że zadanie nie było łatwe, bo pracownicy zakładów oczyszczania odkryli znacznie więcej ciekawostek. Do rankingu nie trafiły tak "banalne" rzeczy jak paszporty czy sztuczne nogi, ale również pociski przeciwlotnicze, kolekcja monet z wizerunkiem królowej Wiktorii z 1820 roku oraz... sobotni utarg dużego centrum handlowego! - Te wyniki są fascynujące i pokazują, że ludzie potrafią wyrzucić dosłownie wszystko, przez pomyłkę czy też celowo - komentuje James Bennett, dyrektor zarządzający Waste Management Systems. Wyniki zachęciły spółkę do uruchomienia konkursu dla swoich klientów, którzy mieli napisać o tym, jaką najdziwniejszą rzecz zdarzyło im się wyrzucić w życiu. Najlepsze zgłoszenia były nagradzane kuponami o wartości 250 funtów uprawniającymi do korzystania z usług Hippowaste. - Dostaliśmy tysiące listów, a jedną z najdziwniejszych wyrzuconych rzeczy był zaręczynowy pierścionek z diamentem - opowiada Kate Richardson. To jedna z najbardziej oryginalnych zabaw przeprowadzonych przez przedsiębiorstwo ze swoimi klientami, ale w ciągu ostatnich kilku lat grzebanie w śmieciach coraz rzadziej przypomina rozrywkę i zamienia się w biznes, z którego potrafią się utrzymywać całe firmy. I to bynajmniej nie te zajmujące się wywozem odpadów. Dziś w naszych śmieciach grzebią koncerny tytoniowe, spożywcze i producenci sprzętu domowego. W ten sposób chcą dowiedzieć się więcej o naszych zwyczajach i o tym, jak używamy ich produktów. Nie robią tego samodzielnie, lecz wynajmują specjalistów. « zwiń Gdy na kilka minut przed startem udało mi się wreszcie zająć miejsce w samolocie, nie mogłem złapać tchu. Poprosiłem o coca-colę. Gdy napój stanął na moim stoliku, zauważyłem na szklance logo Pepsi. Spróbowałem i szybko stwierdziłem, że zamiast zamówionej coca-coli dostałem pepsi. więcej » "I nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne" - grzmiał Jarosław Kaczyński z sejmowej trybuny w lipcu 2006 roku. Szybko się poprawił, ale wywołał gromki śmiech wśród posłów oraz w mediach, zapisując się w polskiej polityce równie trwale co Lech Wałęsa, który był "za, a nawet przeciw". Paradoksalnie, słowa premiera IV Rzeczypospolitej nie były pozbawione sensu, przynajmniej w kwestii prania. więcej » Lanser, trend-setter, doprzodowiec - To był jeden z najciekawszych projektów, jakie robiłem w swoim życiu, ale im bliżej końca, tym bardziej stawał się męczący - opowiada Marcin Klaus, badacz, który wraz ze swoją koleżanką Patrycją Venulet przeprowadził kilkanaście wywiadów z młodzieżą i właścicielami klubów, barmanami oraz osobami dokonującymi selekcji na wejściu59. - W dzień obserwowaliśmy młodzież w sklepach i kawiarniach, w nocy - w dyskotekach i klubach - wspomina Marcin. więcej » Odkrywcy zawartości koszy na śmieci Na zlecenie Krajowego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego i poszczególnych koncernów paczki na śmietnikach od 2000 roku zbiera firma Almares Instytut Doradztwa i Badań Rynku. Jej szefem i założycielem jest czterdziestoośmioletni Andrzej Ludek kierujący równocześnie Instytutem Badań DNA, prywatną placówką zajmującą się ustalaniem ojcostwa oraz badaniami kryminalistycznymi. Człowiek, który co roku pomaga koncernom tytoniowym śledzić skalę przemytu, prywatnie jest aktywnym społecznikiem. Dawniej był członkiem Zrzeszenia Studentów Polskich, a obecnie działa w Rotary International, gdzie był gubernatorem dystryktu 2230 obejmującego poza Polską także Białoruś i Ukrainę. W 2000 roku został nawet odznaczony przez prezydenta Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. więcej » Zakupy pod przykrywką, czyli o tym jak zostać mystery shopperem Mystery shopperem zostałem przez przypadek. Po hucznej imprezie w górach wróciłem do hotelu w Wiśle tuż przed północą i, przechodząc obok recepcji, zamówiłem szklankę mleka. Jak zwykle, zrobiło się zamieszanie. Jednak nie poddałem się i restaurację, gdzie ukryło się mleko, otworzono specjalnie dla mnie. Następnego dnia opowiedziałem tę historię szefowi firmy AMPS, który przyjechał do Wisły na szkolenia i zatrzymał się w tym samym hotelu. więcej »
|
2008 SIW Znak sp. z o.o., ul. Kościuszki 37, tel. (+12) 61-99-550, fax (+12) 61-99-555, |